.

.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 1

Początek Wakacji. Jestem u Vanessy właśnie kończymy oglądać film, lubię u niej przebywać, jest tutaj tak cicho, przytulnie i miło. To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc, ma piękny salon, mały nowoczesny kominek dodaje mu eleganckiego wyglądu, beżowe fotele są wygodniejsze niż moje łóżko, a szklany stolik do kawy zdecydowanie dopełnia akcent tego pomieszczenia. Zbliża się godzina 22.
- Van przepraszam, ale muszę już lecieć, mam dzisiaj rozmowę z mamą o wyjeździe do Taty. Wtrąciłam
- Achh spoko, ale rozumiem, że jutro znowu do mnie zawitasz. Powiedziała uśmiechając się szczerze.
- Tak oczywiście, ale obiecaj mi, że jeśli się uda to lecisz ze mną do Australii, ojciec się zgodzi, w sumie to nawet mówiłam mu już wcześniej, że jak przylecę to z tobą.
- No jasne, jak by inaczej. Zaśmiała się.
Z trudem wstałam z miękkiego fotela, i ruszyłam do przedpokoju, ubrałam białe, lekko obudzone, niskie trampki. Pożegnałam się z Vanessą i wyszłam z idealnego domu. Ciemny płaszcz nocy przykrył jasne niebo, starałam iść się główną ulicą, ponieważ Londyn roi się od dziwnych typów, tym bardziej o tej godzinie. Przechodząc obok starego antykwariatu poczułam zimny dotyk czyjejś dłoni, momentalnie obróciłam się i ujrzałam straszą kobietę, mimo to bardzo zadbaną. Przez chwilę odebrało mi mowę, po czym staruszka zapewniła mnie, że nie mam czego się bać i zaprosiła mnie do środka. Usiadłyśmy przy drewnianym, brązowo lakierowanym stole.
- Jezu jak ty strasznie wyrosłaś. Zaczęła nieznajoma.
- Przepraszam, ale chyba Pani mnie z kimś pomyliła. Nie chyba, a na pewno pomyślałam.
- Och przepraszam, przecież mam Ci tyle do wyjaśnienia, ale obiecaj mi, nie wspominaj o naszym spotkaniu mamie, dobrze? Nazywam się Merry
- Emmm tak dobrze, dobrze.
- To może zabrzmieć troche dziwnie i nie naturalnie, ale jestem twoją babcią, matką twojego taty. Widziałam Cię tylko raz w życiu, kiedy byłaś jeszcze mała, na pewno nie pamiętasz. Po rozwodzie twoich rodziców, Elena zabroniła mi jakiegokolwiek kontaktu z tobą, ponieważ uważała, że będę miała na ciebie zły wpływ.
- Żartuje Pani... Powiedziałam z nie dowierzaniem.
 Kobieta ściągnęła z szyi złotawy, pięknie ozdobiony naszyjnik, podała mi go do ręki, i kiwnęła głową, dając znak bym go otworzyła. W środku były 2 zdjęcia na pierwszym był mój tata, zaś na drugim ja.
- Dobrze teraz Pani wierzę. Uśmiechnęłam się i oddałam Staruszce wisiorek.
- Proszę mów mi babciu. Powiedziała ze szczerym uśmiechem staruszka.
- Tyle lat życia w kłamstwie, to straszne, ale nie martw się  ''Babciu'' nadrobimy razem, stracony czas.
- Jesteś bardzo mądrą i miłą dziewczyną, jestem dumna, że mam taką wnuczkę. Powiedziała Babcia ze łzami w oczach po czym mocno mnie przytuliła. Zegar głośno wybił 22:30.
- Przepraszam, ale muszę już iść, mama i tak będzie zła.
- Proszę, może odwiedzisz mnie jeszcze jutro? Zapytała z nadzieją kobieta
- Dobrze postaram się. Odpowiedziałam z uśmiechem.
Wyszłam z antykwariatu i dosłownie pobiegłam do domu, stanęłam w progu drzwi zasapana, zrzuciłam brudne buty, i weszłam do salonu gdzie czekała na mnie mama.
- Co tak późno? Zapytała z lekkim zdenerwowaniem.
Nie miałam zamiaru powiedzieć jej o Merry.
- Yyyy dość przedłużyło mi się u Vanessy, ten film strasznie nas wciągnął.
- Dobra, dobra już się nie tłumacz siadaj.
- To jak mogę lecieć do Taty? Zapytałam pełna nadziei
- Rozmawiałam dużo z twoim Ojcem i zdecydowałam, że przyda ci się trochę wypoczynku.
- Jejciu! Na prawdę?! Dziękuję !
- Wylatujesz już po jutrze radzę Ci się szykować. Powiedziała mama, z uśmiechem.
- Ok to ja pójdę się spakować, i miałam mówić jutro rano idę jeszcze do Van
- Dobrze dobrze.
Poszłam wziąć ciepły prysznic, przebrałam się w piżamy, włączyłam sobie film, dokładniej Harry'ego Potter'a. Uwielbiam oglądać filmy, a zwłaszcza fantastyczne. Szybko zasnęłam, zbyt dużo emocji jak na jeden dzień.
______________________________________________________________


Zadzwonił mój telefon to budzik, zapomniała go przestawić 6:00, a ja już nie usnę świetnie. Poszłam do łazienki umyłam zęby, przebrałam się, nałożyłam lekki makijaż, i udałam się do kuchni by zjeść śniadanie, jak zwykle dylemat, co by spożyć. Postawiłam na musli z truskawkami, i jogurtem naturalnym, wpiłam także szklankę soku pomarańczowego. Było około 8:00, chciałam powiedzieć mamie, że wychodzę niestety jeszcze spała, zostawiłam jej kartkę na której poinformowałam ją iż wychodzę i nie wiem o której wrócę, ale będę pod telefonem. Ubrałam czarne rurki, Szarą bluzę z napisem ''BOY'' i białe zniszczone trampki, tak to zdecydowanie mój ulubiony strój wygodny, ale ładny. Wyszłam z domu, początkowo miałam iść do Van, ale wszystkie plany się splątały. Przechodziłam właśnie przez park, gdzie natknęłam się na Maza, moja mina była bez cenna
- Hej, Cześć, bardzo Cię lubię oglądam twoje Vblogi.
O mój boże jak zwykle się zbłaźniłam, ale najważniejsze to nie dać po sobie tego poznać
- O cześć jak tam ? Zapytał uśmiechając się, zauważył moje zaniepokojenie.
- Mam prośbę, możemy porozmawiać? Masz Czas?
- Tak czemu nie.
- a więc znasz Janoskians tak?
- Tak to spoko chłopaki, są fajni przed kamerami i poza nimi.
- Jestem Janoskianator, byłabym w niebo wzięta gdybym mogła ich poznać, spotkać, zobaczyć.
- Aktualnie są w Australii, więc wątpię, by udało Ci się ich tutaj spotkać.
- Lecę do Australii jutro, mieszka tam mój tata.
- O no to świetnie, postaram się Ci pomóc. Jeszcze nikt wcześniej mnie o to nie prosił, ale jeśli to ma spełnić twoje marzenia...
- Jeju jesteś świetny, dziękuję!
- Nie obiecuję, że mi się uda, ale jakby co to możesz na mnie liczyć. Powiedział uśmiechając się.
- A my możemy się przyjaźnić? Zapytałam z nadzieją.
- Tak oczywiście, kto by nie chciał kolegować się z taką miłą, spokojną osóbką.
- Spokojna to ja nie jestem, miła owszem. Odpowiedziałam zadziornie.
Maz pogadał ze mną jeszcze trochę, zostawił mi swój numer telefonu uznał, że jestem całkiem fajna i musimy jeszcze kiedyś pogadać. Było około 10 kiedy skończyłam z nim rozmawiać. Pożegnałam się , i ruszyłam do Van, całą drogę próbowałam sobie uświadomić, że gadałam z nim tak całkiem na luzie, wow. Szybkim krokiem dotarłam do domu Vanessy, musiałam jej wszystko odpowiedzieć, tak zdecydowanie zbyt dużo emocji.

____________________________________________________________________
____________________________________________________________________
____________________________________________________________________

Na razie się wszystko rozkręca to może trochę nudno, ale gwarantuje, że z każdym kolejnym rozdziałem będzie ciekawiej :)
5 komentarzy = 2 rozdział
każdy komentarz mnie motywuje :)

10 komentarzy:

  1. Super!!! Super! !!! I jeszcze raz super, chcę już drugi rozdział :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuuper czekam na kolejną część ;D
    Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent Natalko xx jedziesz z następnym haha ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra coś nie idzie z tymi komentarzami, ale dzisiaj wstawię 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam, brak czasu, ale obiecuję, że jak najszybciej postaram się wstawić 2 rozdział :) xx
    Your White Wizard

    OdpowiedzUsuń
  6. Następny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach... Podnieca mnie to!

    OdpowiedzUsuń
  8. I co się stanie z Merry?! :o

    OdpowiedzUsuń