.

.

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 4

''Różni­ca między zna­jomy­mi a niez­na­jomy­mi jest mniej­sza, niż się wydaje'' 
- Cześć przepraszam, że dzwonię tak niespodziewanie, ale może jeszcze dziwnym przypadkiem jesteście w Sydeny?
- Niestety właśnie jesteśmy w drodze do Melbourne. 
- Ughh czemu ja mam takiego pecha, a może nie mielibyście nic przeciwko gdybym jeszcze się z wami spotkała? .
- Jasne ja jestem za, zapraszamy kiedy chcesz, pogadamy, może pomożesz nagrać nam nowy filmik.
- Kto to znowu, ona ughh. Usłyszałam głos w tle.
- To jak nie masz nic przeciwko to daj mi znać kiedy możemy się spotkać. Powiedziałam lekko rozdrażniona.
- Okej nie ma sprawy, do zobaczenia.
 - Tak, paa. Odpowiedziałam zniechęcona.
Usiadłam na kocu po czym zaczęłam zastanawiać się, że może to zły pomysł, że ja tylko im przeszkadzam, że oni po prostu nie mają czasu dla jakiejś ''gówniary''. Po niedługiej chwili podbiegła do mnie Van.
- Co się stało, czemu ty nie w wodzie, czemu jeszcze mnie nie wepchałaś. Zaśmiała się.
- Aaa, no tak jakoś nie mam humoru.
- Co się stało?
- Wydaje mi się, że chłopcy z Janoskians nie mają najmniejszej ochoty by mnie oglądać.
- Przestań teraz się tym nie przejmuj zobaczysz niedługo będą Cię prosić o spotkanie. Obiecuję
- Okej,nie warto marnować czasu chodźmy wykorzystać nasz wolny czas. Uśmiechnęłam się udając, że wszystko w porządku.
Znów wepchnęłam Vanessę do wody co przyznam trochę poprawiło mi humor. Spędziliśmy na plaży cały dzień, a wieczorem tata zabrał nas do restauracji i to nie byle jakiej, jednej z lepszych w Sydney. Była nowoczesna ale i elegancka. Zjedliśmy przepyszną kolację, a następnie wróciliśmy do domu. Razem postanowiliśmy obejrzeć film, postawiliśmy na ''Piraci z Karaibów'' klasyka. Oglądając przyszedł do mnie sms, od Jamesa napisał, że mogę wpaść nawet teraz, było około 19 więc dość wcześnie. Powiedziałam o tym Vanessie.
- No to co za problem jedźmy tam. Powiedziała.
- No jest problem raz: nie mamy auta. Dwa: tata.
- Raz: Auto twojego taty. Dwa: pojedziemy jak zaśnie. Odpowiedziała jak by to nie był problem
-  No okej, ale jakby co to zwalam wszystko na Ciebie. Uśmiechnęłam się.
- Niech Ci będzie.
Jak powiedziałyśmy tak zrobiłyśmy Johnny usnął dosyć wcześnie około 21 a Merry chwilę przed nim. Szybko przebrałam się w coś ładnego, i wsiadłyśmy do auta, moja przyjaciółka prowadziła. Kierowałyśmy się zgodnie ze wskazówkami Jamesa, jakoś dojechałyśmy. Dojechałyśmy pod dom który był rozświetlony jakby w środku było słońce. Niechętnie wysiadłam z auta i zapukałam, otworzył Jai.
- Oo to ty no ten ten, JAMES! krzyknął.
Chwilę poczekałam po czym chłopak zaprosił mnie do środka. Usiadłam przy stole przy którym również byli: Jai, Luke, Daniel, Beau i James. Właśnie rozmyślali nad nowym filmikiem, Jezuuuuuuu oni są tak idealni powiedziałam cicho ''rozklejając się'' na ich widok, Vanessa lekko mnie szturchnęła bym się ocknęła. To zdecydowanie nie było łatwe.
- A może ty masz jakiś pomysł emm... Powiedział jeden z nich (Beau)
- Cara nazywam się Cara. Uśmiechnęłam się myśląc w myśli jak to możliwe, że siedzę tutaj tak ''po prostu''
- To może ty coś nam wymyślisz. Uśmiechnął się.
- Emmm chwilka zaraz coś wymyślę.
- Dobra, dobra pomyślimy potem może najpierw się poznajmy. Zaproponował Skip.
A więc jak Daniel zaproponował tak zrobiliśmy, dowiedziałam się o nich wielu ciekawy rzeczy, strasznie mi imponowali, Vanessa tylko cały czas się ze mnie śmiała co przyznam iż jej się nie dziwię, bo na pewno wyglądałam komicznie. Mogłabym siedzieć z nimi cały czas są tacy idealni, było już około 3 w nocy.
- Nie chcę Ci przeszkadzać Cara, ale mniej więcej o której wstaje twój tata. Zapytała lekko wystraszona.
- Zazwyczaj około 9,10, a co?
- Nie zapominaj, że do Sydney mamy kawał drogi, a jest strasznie późno.
- Hej dziewczyny może przenocujecie u nas. (Beau)
- Cara, nie denerwuj mnie! Musimy wracać obiecałaś mi coś!
- Ughh no ale, ale, ale.
- Nie ''ale'' tylko jedziemy.
- Wpadajcie kiedy chcecie. Zaśmiał się Beau.
- Teraz to my zapraszamy. Zaśmiałam się po czym, Vanessa wyciągnęła mnie z ich domu siłą za ''fraki''
Dojechałyśmy około 7:30, Van odstawiła auto wyzerowała licznik, (po drodze jeszcze zatankowała) po cichu weszłyśmy do domu, tak, że nikt nas nie zauważył przebrałyśmy się w piżamy i położyłyśmy do łóżek. Na nasze nieszczęście nie mogłyśmy usnąć. Włączyłam jakiś film i tak oglądałyśmy. Po 9 wstała Merry i pierwsze co zajrzała do naszego pokoju, zobaczyła, ze wszystko w porządku, uśmiechnęła się i wyszła informując nas, że przygotuje śniadanie. Vanessa oznajmiła mi, iż już nigdy ze mną nie jedzie, po czym się zaśmiała.


_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________

5 Komentarzy = 5 Rozdział. Każdy komentarz mnie motywuje, jeżeli macie jakieś uwagi piszcie, a ja postaram się wam sprostać. :)
Pozdrawiam xx
-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz